Posty

You can be king again : Rozdział 2

LUHAN
Nie mogłem przestać myśleć o tym, co nie tak dawno temu wydarzyło się na granicy z Pierwszym Klanem. Miałem mętlik w głowie, kiedy biegłem w stronę polany, przez co często wpadałem na drzewa lub potykałem się o korzenie.
Starałem się wymazać sprzed oczu obraz wilka o brązowych włosach, którego spotkałem, jednakże utrudniał mi to mój wewnętrzny głos, który nie dość, że zachwycał się obcym, to jeszcze nakazywał mi do niego wracać.
Ten cały alfa był... ciekawy. Nigdy nie widziałem takiego wilka. Miał w sobie coś innego, coś, co zaciekawiało. Poza tym, darował mi życie i pozwolił odejść, za co byłem mu naprawdę wdzięczny.
Ale dlaczego w ogóle zmienił decyzję? Zmiękło mu serce, gdy zacząłem błagać go o litość? A może to coś innego...? Nie! Stop! Nie myśl o niczym bezsensownym, Luhan!
~ Ja chcę do alfy! Zawróć! ~ skomlała omega, z powodu czego jeszcze bardziej głupiałem.
Przecież tak nie powinno być. Dlaczego omega nie odzywała się, gdy obserwowałem wilki na obrzędzi…

You can be king again : Rozdział 1

LUHAN
Pożegnanie lata było szczególną uroczystością, jednym z czterech świąt sezonowych obchodzonych co trzy miesiące. Zapowiadało ono nadejście pory jesiennej, czyli czasu częstych polowań alf i niektórych bet, ocieplania domów, a także zwiastowało pewne zmiany psychiczne u wilków. Miało również na celu godne zakończenie pory roku, dziękując za jej dary - w tym przypadku dorodne plony zbóż.
Na dziedzińcu zwykle roiło się od straży, służących i bogatych dworzan, lecz kiedy opuszczałem wraz z Tao zamek, nie natknęliśmy się prawie na nikogo, co wskazywało, iż wszyscy poszli już pewnie na polanę.
Przybywając po jakimś czasie na miejsce przy lesie, w którym miało się odbyć pożegnanie, mogłem śmiało stwierdzić, że większość królestwa znajdowała się na miejscu. Polana była rozległa na tyle, by pomieścić dosłownie wszystkich.
Na pojedynczych drzewach wisiały kolorowe wstążki, na środku było rozpalone wielkie ognisko, wokół którego do śpiewanej przez muzyków piosenki tańczył…

You can be king again : Prolog

LUHAN
Siedziałem samotnie na kamieniu u brzegu niewielkiego potoku, wpatrując się w jego rwący nurt oraz obserwując pofalowaną taflę wody, a palcami rwałem zielony mech obrastający głaz.
Stary las odbijał echem nawet najlżejsze szelesty liści, najdelikatniejsze uderzenia dzięcioła w korę drzewa, zakłócając stoicki spokój panujący w okolicy.
Chłodne powietrze unoszące się z potoku owiewało moją twarz i bez przerwy mierzwiło jasne włosy, które co chwilę musiałem zakładać za ucho, aby nie wpadały mi w oczy.
Westchnąłem bezgłośnie, obserwując, jak woda ochlapuje pochylające się nad potokiem gałęzie wierzby. Czułem, że mam dużo wspólnego z płaczącym drzewem. Ja również nie byłem szczęśliwy.
Kim jest ten „samotny wilk”, lubiący przebywać z dala od reszty klanu? Otóż nazywam się Luhan, członek najwyższego w watasze rodu Xiao. Książę Siódmego Królestwa.
Mój ojciec, król Cheung jest wspaniałym, mądrym alfą, podziwianym i szanowanym przez swoich poddanych, a moja matka Mei łagodn…

Nieznajomy : Rozdział 11

KYUNGSOO
Patrzyłem ze smutkiem w oczach na Sehuna, wciąż obejmując jego szyję ramieniem. Jego ubranie składające się z szarej bluzy i czarnych, dresowych spodni kompletnie przesiąkło nieprzyjemnym zapachem szpitala, który zdawał się zabierać, a nie dawać życie chłopakowi.
Miałem ochotę płakać. Oh był moim najlepszym i chyba jedynym przyjacielem, nie licząc Kaia. Serce mi pękało, kiedy patrzyłem, jak cierpi w chorobie, jednak najgorsze było to, że podczas tego wszystkiego on, zamiast myśleć o sobie, myślał o Luhanie.
Nastolatek, który do tej pory opierał się podbródkiem o kolana, spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Wiedziałem, że moje słowa go zdziwiły, jednakże wiedziałem, o czym mówię. Miałem wrażenie, że chodzimy po tym samym, kruchym lodzie.
- O czym ty mówisz? - zmarszczył brwi w geście niezrozumienia.
Nie wiedziałem od jak dawna Sehun zna swojego pacjenta, do którego znacznie się zbliżył, ale wiedziałem, że to musiała być dla niego naprawę wyjątkowa osoba.
Chłopak czas…